stoję skąpana w krwi anioła
przyszedł mnie ocalić
mówiąc że serce w klatce tylko zamknie
boleć nic nie będzie
a ja stanę się taka jak inni
z demonem uśpionym ponownie
w niepamięć zapadnę żyjąc spokojnie
skrzydłem przytulił szepcząc do ucha
żyć będziesz jakbyś nie żyła
lecz smutku już nie zaznasz nigdy
słysząc to wszystko skinęłam głową
wessałam się w niego
oczy przymknęłam poddaną będąc
lub udając tylko
i kiedy już wszystko zakończyć się miało
uderzyłam na oślep ręką
wbijając w jego powłokę co tylko się dało
czerwienią barwiąc jego szaty
bo lepiej czuć wszystko
nawet złe chwile
niż żyć w raju otępienia
wtorek, 21 stycznia 2014
piątek, 17 stycznia 2014
Czasami chciałabym zniknąć, zatracić się, nie istnieć. Życie bywa wspaniałe wiem to, lecz to co po drodze na nas czeka te wszystkie wyboje sprawiają, że czasami mam ochotę usiąść, płakać i nie czuć, a co najważniejsze nie myśleć, bo to jest moją największą zgubą. Przydałby mi wtedy taki dmuchany młotek, którym wybijałabym z głowy wszystko co złe. Ale jeśli los już nie raz mnie ranił, zrzucał na dno przepaści a i tak się po tym wszystkim podniosłam i jestem teraz szczęśliwa to czy przewrotnie nie zrobi tego znowu i nie zabierze mi uśmiechu którym witam dzień? Ostatnim razem prawie mnie to nie zniszczyło, lecz byli przyjaciele, znajomi i osoba, które zmieniła moje życie. Nie myślałam, że można kochać jeszcze raz i to tak mocno w dodatku będąc tak samo kochaną i boję się, że to tylko sen, że przyjdzie moment w którym obudzę się z niego i znów koszmar powita mnie... Lecz też czy jest sens myśleć o tym czego nie ma? Nie, ale myśli głupie i tak nie raz krążą zaburzając mój spokój... Heh kobieca wrażliwość i pamiętliwość jest przekichana xD
środa, 15 stycznia 2014
Czy kiedyś zastanawialiście się jak to jest naprawdę z naszym życiem, z miłością? Jak wygląda jej prawdziwa postać, skąd wiadomo, że to ten ogień a nie zauroczenie pod wpływem chwili, zapotrzebowania na nią? Może to też jakaś obsesja albo przyzwyczajenie lub wyobrażenie? Czy można kogoś kochać naprawdę kiedy ktoś jest daleko i wie się o nim tylko tyle ile sam nam ujawni i musimy wierzyć, że jest to prawdą, bo przecież ukochana osoba by nas nie okłamała... Lecz jeśli myśmy kiedyś okłamali, oszukali, lub po prostu coś pominęli milczeniem to czy ta druga osoba nie ma prawa tego zrobić? A może właśnie gorzej jest kiedy zna się osobę kilka lat, kiedy myśli się, że wiadomo o niej wszystko a potem człowiek się rozczarowuje? Mówi się, że kłamstwo ma krótkie nogi, a miłość prawdziwa to miłość szczera...
Więc jak to z nią jest? Widzę tyle jej odmian na około mnie ilu ludzi jest na świecie, lecz czy można nazwać to uczucie naprawdę miłością? Wiem wiele pytań stawiam a tak naprawdę to chyba nigdy nikt na nie nie odpowie. Kiedyś kochałam... Leczy czy tak do końca prawdziwie a może po prostu inaczej? Teraz chłodnym okiem patrzę na tamtą siebie, jakby zagubioną, zamkniętą, cichą lecz zarazem przyzwyczajoną do tego. Teraz głośno krzyczeć chcę, tańczyć i śmiać się, bo czuję, że żyję, że robię to co chcę, że ogień nareszcie płonie we mnie. Lecz tamta Ja czasami na wierzch jeszcze chce się wydostać, wywołuje we mnie poczucie winy, mówi, że próbuje obrócić to co było kiedyś w jedno wielkie kłamstwo co właśnie jest nieprawdą. Po prostu siedząc patrząc wstecz zdaję sobie teraz sprawę jak kruchy i łatwy potrafi być człowiek, jak łatwo zamknąć go w jakimś kręgu i narzucić mu swoje zdanie nawet o tym nie wiedząc. Przez lata robiłam to co inni oczekiwali, zapominałam o marzeniach a te które były kształtowałam na podobieństwo innych. Nawet marzenie o pierścionku otrzymanym od ukochanego przekształciłam tak by być zadowoloną. Każdą chwilę jakoś wyolbrzymiałam, upiększałam bo przecież czego więcej może chcieć kobieta oprócz robienia tego czego oczekuje od niej partner...? Niestety z powodu tragedii nauczyłam się czegoś sama o sobie i choć jestem w nowym związku, w którym kształtuję też sama siebie wiem że wtedy to jakieś też było uczucie, które z biegiem czasu i pod wpływem przeżyć mogło się zmieniać kształtować. Ja sama też po tym wszystkim się zmieniłam i zaczęłam odkrywać siebie, musiałam dorosnąć. Lecz amor szybko mnie znów ustrzelił lecz pozostawił też moje serce i mój rozum. Wiem, że nic mnie nie ogranicza a raczej wspiera lecz ja to ja, a ludzie wokół... Mówią, kocham a zarazem nienawidzę bo ona jest z kimś innym, cierpię bo nie chce mnie, musi być moja, musi być mój, nie pozwolę odejść bo przecież kogo znajdzie lepszego niż ja, a zainteresowania po co jej/jemu skoro może mieć mnie...? Ale kochają... Tak mówią, lecz czy naprawdę to jest miłość? Bo czym/kim jest miłość? Może najlepiej zamknijmy oczy i wsłuchajmy się w siebie i poczujmy to ciepło na myśl o kimś bliskim, uśmiechnijmy się i pozwólmy żyć razem lecz też indywidualnie, bo czyż nie najważniejsze jest szczęście ukochanej osoby?
Więc jak to z nią jest? Widzę tyle jej odmian na około mnie ilu ludzi jest na świecie, lecz czy można nazwać to uczucie naprawdę miłością? Wiem wiele pytań stawiam a tak naprawdę to chyba nigdy nikt na nie nie odpowie. Kiedyś kochałam... Leczy czy tak do końca prawdziwie a może po prostu inaczej? Teraz chłodnym okiem patrzę na tamtą siebie, jakby zagubioną, zamkniętą, cichą lecz zarazem przyzwyczajoną do tego. Teraz głośno krzyczeć chcę, tańczyć i śmiać się, bo czuję, że żyję, że robię to co chcę, że ogień nareszcie płonie we mnie. Lecz tamta Ja czasami na wierzch jeszcze chce się wydostać, wywołuje we mnie poczucie winy, mówi, że próbuje obrócić to co było kiedyś w jedno wielkie kłamstwo co właśnie jest nieprawdą. Po prostu siedząc patrząc wstecz zdaję sobie teraz sprawę jak kruchy i łatwy potrafi być człowiek, jak łatwo zamknąć go w jakimś kręgu i narzucić mu swoje zdanie nawet o tym nie wiedząc. Przez lata robiłam to co inni oczekiwali, zapominałam o marzeniach a te które były kształtowałam na podobieństwo innych. Nawet marzenie o pierścionku otrzymanym od ukochanego przekształciłam tak by być zadowoloną. Każdą chwilę jakoś wyolbrzymiałam, upiększałam bo przecież czego więcej może chcieć kobieta oprócz robienia tego czego oczekuje od niej partner...? Niestety z powodu tragedii nauczyłam się czegoś sama o sobie i choć jestem w nowym związku, w którym kształtuję też sama siebie wiem że wtedy to jakieś też było uczucie, które z biegiem czasu i pod wpływem przeżyć mogło się zmieniać kształtować. Ja sama też po tym wszystkim się zmieniłam i zaczęłam odkrywać siebie, musiałam dorosnąć. Lecz amor szybko mnie znów ustrzelił lecz pozostawił też moje serce i mój rozum. Wiem, że nic mnie nie ogranicza a raczej wspiera lecz ja to ja, a ludzie wokół... Mówią, kocham a zarazem nienawidzę bo ona jest z kimś innym, cierpię bo nie chce mnie, musi być moja, musi być mój, nie pozwolę odejść bo przecież kogo znajdzie lepszego niż ja, a zainteresowania po co jej/jemu skoro może mieć mnie...? Ale kochają... Tak mówią, lecz czy naprawdę to jest miłość? Bo czym/kim jest miłość? Może najlepiej zamknijmy oczy i wsłuchajmy się w siebie i poczujmy to ciepło na myśl o kimś bliskim, uśmiechnijmy się i pozwólmy żyć razem lecz też indywidualnie, bo czyż nie najważniejsze jest szczęście ukochanej osoby?
poniedziałek, 13 stycznia 2014
czwartek, 9 stycznia 2014
Kolejny raz spróbuję prowadzić bloga ale jak mi się to uda to nie wiem. A o czym będzie? Chyba o wszystkim i niczym. Lubię po prostu mówić, a kiedy nie mam tej możliwości pisać. Podzielić się jakąś myślą, głupotą, szczęściem czy po prostu wstawić jakieś literki tak dla samego faktu wstawienia. Może też w ten sposób uda mi się czasami poskładać jakieś myśli i coś z nich wynieść, ale chyba cały urok w nich tkwi właśnie w tym chaosie. Od składania siebie mam przyjaciół ;) Tak wiem, brzmi to bardzo egoistycznie xD
A tak to może się przedstawię dla tych którzy tu zajrzą ( choć wątpię by coś takiego się zdarzyło ).
Imię moje nieważne jest tak samo jak i wiek, ale jestem kobietą z krwi i kości, która choć nie jest nastolatką i trochę przeżyła w swoim życiu czuje się właśnie jak taka nastka. Gorzej jeżeli tak się zachowuje w pewnych momentach ;P
Uwielbiam czytać, choć teraz trochę się w tym opuściłam. Do tego odprężam się gotując dla bliskich, a w szczególności dla swojego faceta. Jestem trochę leniwa i przesadnie przejmująca się, lubię przekręcać słowa i mieć z tego ubaw. Hmmm... Jeśli chodzi o książki to chyba ulubionego gatunku nie mam tak do końca sprecyzowanego, na moich półkach goszczą romanse, książki historyczne, kryminały, horrory, thrillery jak i ostatnimi czasy fantastyka.
Choć posłucham różnej muzyki moje klimaty to od około 10 miesięcy są bardziej metalowe, ale o tym to już za dużo jak na razie do pisania. Trochę głupiutka ale nie za bardzo, taka romantyczka zwariowana, otwarta na świat bo niedawno na niego wypuszczona, przeżywająca wszystko dogłębnie, zakochana...
Bardzo dobrze gram ale na nerwach, momentami jestem uparta niepotrzebnie i cholernie skąpa jeśli chodzi o sprawianie sobie przyjemności w postaci zakupów.
Kiedyś inna teraz całkiem nowa to Ja ;) Jeśli coś mi się wspomni to na pewno to dopiszę, a kto chce mnie poznać choć ociupinkę to zapraszam do czytania tych wypocin xD
A tak to może się przedstawię dla tych którzy tu zajrzą ( choć wątpię by coś takiego się zdarzyło ).
Imię moje nieważne jest tak samo jak i wiek, ale jestem kobietą z krwi i kości, która choć nie jest nastolatką i trochę przeżyła w swoim życiu czuje się właśnie jak taka nastka. Gorzej jeżeli tak się zachowuje w pewnych momentach ;P
Uwielbiam czytać, choć teraz trochę się w tym opuściłam. Do tego odprężam się gotując dla bliskich, a w szczególności dla swojego faceta. Jestem trochę leniwa i przesadnie przejmująca się, lubię przekręcać słowa i mieć z tego ubaw. Hmmm... Jeśli chodzi o książki to chyba ulubionego gatunku nie mam tak do końca sprecyzowanego, na moich półkach goszczą romanse, książki historyczne, kryminały, horrory, thrillery jak i ostatnimi czasy fantastyka.
Choć posłucham różnej muzyki moje klimaty to od około 10 miesięcy są bardziej metalowe, ale o tym to już za dużo jak na razie do pisania. Trochę głupiutka ale nie za bardzo, taka romantyczka zwariowana, otwarta na świat bo niedawno na niego wypuszczona, przeżywająca wszystko dogłębnie, zakochana...
Bardzo dobrze gram ale na nerwach, momentami jestem uparta niepotrzebnie i cholernie skąpa jeśli chodzi o sprawianie sobie przyjemności w postaci zakupów.
Kiedyś inna teraz całkiem nowa to Ja ;) Jeśli coś mi się wspomni to na pewno to dopiszę, a kto chce mnie poznać choć ociupinkę to zapraszam do czytania tych wypocin xD
Subskrybuj:
Posty (Atom)