Co pewien czas pojawiają się teraz w moim świecie. Czasami wystarczy coś drobnego by to wywołać, jakieś wspomnienie, fragment filmu, zdanie w książce, muzyka... Próbuję z tym walczyć i to bardzo, tym bardziej kiedy wszystko zdaje się iść w dobrym kierunku. Ale przecież tyle razy też tak było a później - gg, email, sms, myśl, słowo, czat... To nie tak, że wpadam w jakąś paranoję ale jeśli coś zdarza się raz, drugi, trzeci to czemu nie dziesiąty? Skąd wziąć pewność, że teraz będzie, że za plecami i uśmiechami nie kryje się nic innego? Inne konto, numer? Wiem też, iż myśli takie nie doprowadzą do niczego dobrego, spowodują tylko lawinę złych nastrojów i pogłębiając żal. Lekarstwo? Wiara, miłość, zaufanie i czas. Czas, najważniejszy czas...
Myśli nieskładane ...
piątek, 23 stycznia 2015
sobota, 24 maja 2014
poniedziałek, 3 marca 2014
Boże usłysz moje nocne wołanie
spraw bym mogła przejść obok siebie obojętnie
zamknąć oczy chcę
nie słyszeć nic
a łzy ciekną po policzkach
lecz czy mych
Boże jesteś tam
czy odszedłeś jak wszyscy wokół
nie czuły na mój strach
podsycany szyderczym śmiechem gwiazd
cała marznę
przecież to nie mój dom
Boże zostaw mnie
moje obolałe ciało znów uderzyło o ziemię
to nie chciałam być ja
stań nade mną i uroń kroplę krwi
postaw mi pomnik
i daj w śnie zapomnienia zagłębić się
spraw bym mogła przejść obok siebie obojętnie
zamknąć oczy chcę
nie słyszeć nic
a łzy ciekną po policzkach
lecz czy mych
Boże jesteś tam
czy odszedłeś jak wszyscy wokół
nie czuły na mój strach
podsycany szyderczym śmiechem gwiazd
cała marznę
przecież to nie mój dom
Boże zostaw mnie
moje obolałe ciało znów uderzyło o ziemię
to nie chciałam być ja
stań nade mną i uroń kroplę krwi
postaw mi pomnik
i daj w śnie zapomnienia zagłębić się
wtorek, 18 lutego 2014
leżę
a niebo nade mną - czarne
od myśli zabrudzone
wezmę szczoteczkę
posprzątam
z miliona słów kulkę stworzę
która w kruka zmieniona odleci
i wtedy spokojnie zasnę
bo tak wypada
snem cichym spokojnym
lecz nudnym ?
wracaj mój kruczy przyjacielu
mrokiem zasiej mnie z powrotem
bo już wiem że bez ciebie
zwykły żywot będę wiodła
a tego już nie chcę
*oczywiście wszelkie prawa zastrzeżone xD
a niebo nade mną - czarne
od myśli zabrudzone
wezmę szczoteczkę
posprzątam
z miliona słów kulkę stworzę
która w kruka zmieniona odleci
i wtedy spokojnie zasnę
bo tak wypada
snem cichym spokojnym
lecz nudnym ?
wracaj mój kruczy przyjacielu
mrokiem zasiej mnie z powrotem
bo już wiem że bez ciebie
zwykły żywot będę wiodła
a tego już nie chcę
*oczywiście wszelkie prawa zastrzeżone xD
poniedziałek, 10 lutego 2014
Dzisiaj spędziłam czas na wspominaniu tego co było rok temu, jak wszystko się zmieniać zaczęło się powoli od tego dnia 2013 roku. Wtedy pierwszy raz się wybrałam na imprezę do R, który poprosił mnie bym upiekła pizze i pomogła mu wraz z kumpelą jakoś poogarniać jedzenie itp. Załatwiłam też PSP3, byśmy mogli pograć w guitar hero czy w buzza. Na początku nie chciałam się wybrać, przecież byłam w żałobie lecz ona mi już ciążyła. Wszytko raczej przebiegało tak bo jakżeby inaczej, tak wypadało ( wtedy tak sądziłam). Potem bardzo się na to wszystko napaliłam i cieszyłam jak dziecko, w dodatku była to impreza przebierana. Umalowałam się, wystroiłam w kusa sukienkę, kabaretki, szpilki, krawat i kapelusik jako female gangsta. Była nas spora grupa i sami dobrzy znajomi czy przyjaciele. Bawiłam się wspaniale, śpiewałam, tańczyłam, pozowałam do zdjęć, wygłupiałam się na całego, w mieszkaniu alkohol, na balkonie szisza a potem znów marsz do kuchni xD A tam cóż, po dwóch pizzach zrąbał się piekarnik, okazało się, iż nie był on przyzwyczajony do grzania w tak wysokiej temperaturze i odkleiła się szybka. Ja oczywiście się podłamałam ale szybko mnie tym uspokoili choć potem strzaskałam talerz czyli pech za pechem. Resztę składników zużyliśmy do tostów a ja poszłam płakać przepełniona już % i nerwami. Dziewczyny uspokajały mnie na zmianę, rozmawiały i próbowały wybić z głowy moje wyrzuty, że dobrze się bawię a nie powinnam przecież, bo dopiero 7 miesięcy w żałobnie jestem (lecz w głębi duszy czułam już że to tylko wymówi są przed życiem). Próbowałam wtedy wierzyć w to, że związek w którym byłam przez tyle lat, któremu się poświęciłam choć zakończony tragicznie był prawdziwy. A moje myśli krążyły już coraz częściej po miłych torach, serce chciało się radować, ciało ruszać, usta uśmiechać ale przyzwyczajenie przez lata do robienia tego o wypada brało górę jeszcze. Wtedy właśnie jak łzy ciekły chyba trzeci raz po moich policzkach przyszedł do kuchni R, nie umiał już mojego smutku znieść. Pamiętam jak kciukiem starł zabłąkaną łzę, jak wtedy chciałam by przytulił mnie i rzewnie zapłakałam, a on objął mnie i tak dobrze było wtedy mi. Myślałam tylko o tym jak ciepło jest, przyjemnie i bezpiecznie, byłam zdziwiona tym ale nie przejmowałam się tylko chciałam by dłużej to trwało. Szeptał mi uspokajające słowa do ucha i to wszystko zadziałało jak magiczna różdżka. Potem mi głupio było z powodu tej chwili słabości ale już do końca bawiłam się bardzo dobrze. Pamiętam jak jedni znajomi wychodzili i się z nimi żegnaliśmy, zażartowałam wtedy, że to może ja już też się ubiorę a on wtedy objął mnie w pasie dźwignął i zaniósł do pokoju mówiąc, że nie puści xD Ostatecznie zebrałam się ze współlokatorką i jej facetem (który nim jeszcze nie był) oraz bratem jako ostatni. Wcześniej już mi się przysnęło z alkoholu na jej ramieniu, a jak wracaliśmy to trzęsłam się z zimna, lecz cóż sukieneczka na ramiączkach a na to płaszczyk cienki, dobrze że Mody pożyczył mi swoją bluzę bo z pół godziny do domu miałyśmy. Wtedy to była zima a nie to co teraz. Na drugi dzień wiadomość na gg jak tam po imprezie czy jest kac itp. Kilka smsów wiadomości jak człowiek się czuje, co z piekarnikiem i co w ogóle słychać. Tak naprawdę wszystko zaczęło się przez tą imprezę, gdyż właśnie przed nią zaczęliśmy ze sobą rozmawiać poza sesjami D&D i Neuroshimy czy spotkań w gronie znajomych, kiedy zapytał się czy załatwię PSP3 i czy zrobię pizze i choć wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy to już coś w środku zwróciło na niego uwagę, (jego na mnie podejrzewam też) lecz jeszcze mi wszystko przesłaniało moje poczucie "przyzwoitości", a on też miał pewne otwarte sprawy. Tak więc ten dzień naprawdę był przełomowy, choć resztę życie miało zamiar dopiero dopisać ... :)
Idę teraz oglądać dalej zdjęcia z tego dnia i uśmiechać się.
Idę teraz oglądać dalej zdjęcia z tego dnia i uśmiechać się.
wtorek, 21 stycznia 2014
stoję skąpana w krwi anioła
przyszedł mnie ocalić
mówiąc że serce w klatce tylko zamknie
boleć nic nie będzie
a ja stanę się taka jak inni
z demonem uśpionym ponownie
w niepamięć zapadnę żyjąc spokojnie
skrzydłem przytulił szepcząc do ucha
żyć będziesz jakbyś nie żyła
lecz smutku już nie zaznasz nigdy
słysząc to wszystko skinęłam głową
wessałam się w niego
oczy przymknęłam poddaną będąc
lub udając tylko
i kiedy już wszystko zakończyć się miało
uderzyłam na oślep ręką
wbijając w jego powłokę co tylko się dało
czerwienią barwiąc jego szaty
bo lepiej czuć wszystko
nawet złe chwile
niż żyć w raju otępienia
przyszedł mnie ocalić
mówiąc że serce w klatce tylko zamknie
boleć nic nie będzie
a ja stanę się taka jak inni
z demonem uśpionym ponownie
w niepamięć zapadnę żyjąc spokojnie
skrzydłem przytulił szepcząc do ucha
żyć będziesz jakbyś nie żyła
lecz smutku już nie zaznasz nigdy
słysząc to wszystko skinęłam głową
wessałam się w niego
oczy przymknęłam poddaną będąc
lub udając tylko
i kiedy już wszystko zakończyć się miało
uderzyłam na oślep ręką
wbijając w jego powłokę co tylko się dało
czerwienią barwiąc jego szaty
bo lepiej czuć wszystko
nawet złe chwile
niż żyć w raju otępienia
piątek, 17 stycznia 2014
Czasami chciałabym zniknąć, zatracić się, nie istnieć. Życie bywa wspaniałe wiem to, lecz to co po drodze na nas czeka te wszystkie wyboje sprawiają, że czasami mam ochotę usiąść, płakać i nie czuć, a co najważniejsze nie myśleć, bo to jest moją największą zgubą. Przydałby mi wtedy taki dmuchany młotek, którym wybijałabym z głowy wszystko co złe. Ale jeśli los już nie raz mnie ranił, zrzucał na dno przepaści a i tak się po tym wszystkim podniosłam i jestem teraz szczęśliwa to czy przewrotnie nie zrobi tego znowu i nie zabierze mi uśmiechu którym witam dzień? Ostatnim razem prawie mnie to nie zniszczyło, lecz byli przyjaciele, znajomi i osoba, które zmieniła moje życie. Nie myślałam, że można kochać jeszcze raz i to tak mocno w dodatku będąc tak samo kochaną i boję się, że to tylko sen, że przyjdzie moment w którym obudzę się z niego i znów koszmar powita mnie... Lecz też czy jest sens myśleć o tym czego nie ma? Nie, ale myśli głupie i tak nie raz krążą zaburzając mój spokój... Heh kobieca wrażliwość i pamiętliwość jest przekichana xD
Subskrybuj:
Posty (Atom)