poniedziałek, 10 lutego 2014

Dzisiaj spędziłam czas na wspominaniu tego co było rok temu, jak wszystko się zmieniać zaczęło się powoli od tego dnia 2013 roku. Wtedy pierwszy raz się wybrałam na imprezę do R, który poprosił mnie bym upiekła pizze i pomogła mu wraz z kumpelą jakoś poogarniać jedzenie itp. Załatwiłam też PSP3, byśmy mogli pograć w guitar hero czy w buzza. Na początku nie chciałam się wybrać, przecież byłam w żałobie lecz ona mi już ciążyła. Wszytko raczej przebiegało tak bo jakżeby inaczej, tak wypadało ( wtedy tak sądziłam). Potem bardzo się na to wszystko napaliłam i cieszyłam jak dziecko, w dodatku była to impreza przebierana. Umalowałam się, wystroiłam w kusa sukienkę, kabaretki, szpilki, krawat i kapelusik jako  female gangsta. Była nas spora grupa i sami dobrzy znajomi czy przyjaciele. Bawiłam się wspaniale, śpiewałam, tańczyłam, pozowałam do zdjęć, wygłupiałam się na całego, w mieszkaniu alkohol, na balkonie szisza a potem znów marsz do kuchni xD A tam cóż, po dwóch pizzach zrąbał się piekarnik, okazało się, iż nie był on przyzwyczajony do grzania w tak wysokiej temperaturze i odkleiła się szybka. Ja oczywiście się podłamałam ale szybko mnie tym uspokoili choć potem strzaskałam talerz czyli pech za pechem. Resztę składników zużyliśmy do tostów a ja poszłam płakać przepełniona już % i nerwami. Dziewczyny uspokajały mnie na zmianę, rozmawiały i próbowały wybić z głowy moje wyrzuty, że dobrze się bawię a nie powinnam przecież, bo dopiero 7 miesięcy w żałobnie jestem (lecz w głębi duszy czułam już że to tylko wymówi są przed życiem). Próbowałam wtedy wierzyć w to, że związek w którym byłam przez tyle lat, któremu się poświęciłam choć zakończony tragicznie był prawdziwy. A moje myśli krążyły już coraz częściej po miłych torach, serce chciało się radować, ciało ruszać, usta uśmiechać ale przyzwyczajenie przez lata do robienia tego o wypada brało górę jeszcze. Wtedy właśnie jak łzy ciekły chyba trzeci raz po moich policzkach przyszedł do kuchni R, nie umiał już mojego smutku znieść. Pamiętam jak kciukiem starł zabłąkaną łzę, jak wtedy chciałam by przytulił mnie i rzewnie zapłakałam, a on objął mnie i tak dobrze było wtedy mi. Myślałam tylko o tym jak ciepło jest, przyjemnie i bezpiecznie, byłam zdziwiona tym ale nie przejmowałam się tylko chciałam by dłużej to trwało. Szeptał mi uspokajające słowa do ucha i to wszystko zadziałało jak magiczna różdżka. Potem mi głupio było z powodu tej chwili słabości ale już do końca bawiłam się bardzo dobrze. Pamiętam jak jedni znajomi wychodzili i się z nimi żegnaliśmy, zażartowałam wtedy, że to może ja już też się ubiorę a on wtedy objął mnie w pasie dźwignął i zaniósł do pokoju mówiąc, że nie puści xD Ostatecznie zebrałam się ze współlokatorką i jej facetem (który nim jeszcze nie był) oraz bratem jako ostatni. Wcześniej już mi się przysnęło z alkoholu na jej ramieniu, a jak wracaliśmy to trzęsłam się z zimna, lecz cóż sukieneczka na ramiączkach a na to płaszczyk cienki, dobrze że Mody pożyczył mi swoją bluzę bo z pół godziny do domu miałyśmy. Wtedy to była zima a nie to co teraz. Na drugi dzień wiadomość na gg jak tam po imprezie czy jest kac itp. Kilka smsów wiadomości jak człowiek się czuje, co z piekarnikiem i co w ogóle słychać. Tak naprawdę wszystko zaczęło się przez tą imprezę, gdyż właśnie przed nią zaczęliśmy ze sobą rozmawiać poza sesjami D&D i Neuroshimy czy spotkań w gronie znajomych, kiedy zapytał się czy załatwię PSP3 i czy zrobię pizze i choć wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy to już coś w środku zwróciło na niego uwagę, (jego na mnie podejrzewam też) lecz jeszcze mi wszystko przesłaniało moje poczucie "przyzwoitości", a on też miał pewne otwarte sprawy. Tak więc ten dzień naprawdę był przełomowy, choć resztę życie miało zamiar dopiero dopisać ... :)
Idę teraz oglądać dalej zdjęcia z tego dnia i uśmiechać się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz